face Mała Fatra - szlaki na 7 dni
Miejscowości: Terchova, Biały Potok,Tiesňava w pobliżu: Żylina
Kraj: Słowacja  region:  Słowacja
Wyjazd z:

Mała Fatra to jedno z najpiękniejszych pasm górskich w jakich byliśmy. Na pewno jeszcze tu wrócimy. Z czystym sumieniem mogę polecić wam wszystkim przyjazd tutaj. Nie są to jednak łatwe góry, zwłaszcza dla dzieci. Dlatego jeśli dopiero zaczynacie górską przygodę, Małą Fatrę zostawcie na później.

DZIEŃ 1

Na nocleg wybraliśmy wieś Terchova. W dniu przyjazdu aura nam nie sprzyjała. Ale góry zawsze są piękne dlatego wybraliśmy krótki szlak na Pupov. Szlak wiedzie przez miejsce, w którym urodził się zbójnik Janosik. Przemoczeni do suchej nitki wróciliśmy do Terchowej.

DZIEŃ 2

Rano obudziło nas wyczekiwane słońce. Dlatego już o 8:30 byliśmy w Białym Potoku skąd wyruszyliśmy zielonym szlakiem prowadzącym na Mały Rozsutec. Według mapy czekało nas co najmniej pięć godzin marszu plus odpoczynki. Podejście i zejście z samego szczytu Miłosz pokonał w nosidle. Sił miał jeszcze sporo, ale nie dałby rady wspinać się po łańcuchach i klamrach. Poza tym byłoby to bardzo niebezpieczne. Czasami trzeba było wchodzić po niemal pionowej ścianie.


Mały Rozsutec




Mały Rozsutec




Mały Rozsutec

Widoki ze szczytu zrekompensowały nam cały trud. Zejście było równie trudne jak wejście. Na polanie pod szczytem zobaczyliśmy go w całej okazałości. Ochom i achom nie było końca.

Wracaliśmy niebieskim szlakiem prowadzącym przez Janosikowe Diery. Widoki zapierają dech w piersiach. Ilekroć pojawiały się łańcuchy, klamry czy liny stalowe Miłosz wchodził do nosidła.


Janosikowe Diery




Janosikowe Diery




Janosikowe Diery

DZIEŃ 3

Po tak długim i męczącym marszu w kolejnym dniu zaplanowaliśmy przejście dość krótkim niebieskim szlakiem z Tiesňavy zwanym „Zbójnickim chodnikiem”. Po dotarciu na parking przed nami ukazała się niemal pionowa ściana. Od razu zrozumieliśmy, że łatwo nie będzie. Przejście pierwszych dwóch kilometrów zajęło nam dwie godziny! Właściwie nie było to przejście, a wspinaczka. Miłoszowi udało się pokonać cały Zbójnicki chodnik, nawet jeśli sam miał się wspinać na skałę lub wchodzić po drabince.

Najbardziej emocjonujące było przejście jedną ze ścian skalnych jednak nie pionowo, a poziomo. Miejsca było akurat tyle żeby zmieściły się stopy. Za pomoc służy jedynie stalowa lina, do której można się przypiąć, a w dole przepaść.

Powrót do Terchovej żółtym szlakiem.


Zbójnicki chodnik




Zbójnicki chodnik




Zbójnicki chodnik



DZIEŃ 4

Niestety w nocy zaczęło padać, a rano pojawiła się gęsta mgła. Mieliśmy nadzieję, że to tylko poranna mgła zwiastująca dobrą pogodę dlatego wybraliśmy dość długi szlak prowadzący przez trzy szczyty: Baraniarky, Zitne i Kraviarske. Niebieski szlak rozpoczyna się na parkingu przy Starym Dworze. Największym problemem było błoto. Dało nam się dotkliwie we znaki. Czasami było jak na lodowisku. Trasa była na tyle wyczerpująca, że jeszcze przed pierwszym szczytem Miłosz skapitulował. Odpoczywał w nosidle ponad dwie godziny.

Dopiero schodząc zielonym szlakiem dał się przekonać na samodzielny marsz. Kiedy podchodziliśmy do ostatniego szczytu mgły się rozproszyły. Wielki Rozsutec wyglądał jak wulkan w czasie erupcji. Mała Fatra jest niezwykła.


niebieski szlak




Kraviarske



DZIEŃ 5

W kolejnym dniu za cel obraliśmy najwyższy szczyt Małej Fatry - Wielki Krywań. Prowadzi do niego wiele szlaków oraz... kolejka linowa, z której skorzystaliśmy. Zostało nam tylko krótkie podejście na sam wierzchołek. Po jego zdobyciu ruszyliśmy dalej czerwonym szlakiem w kierunku Pekelnika i Małego Krywania. Tam przerwa na posiłek. Jedząc kanapki całą Małą Fatrę mieliśmy jak na dłoni. Co chwila nazywaliśmy kolejno szczyty lub pasma gdzie już byliśmy – na horyzoncie Beskidy, na prawo Tatry, a przed nimi Góry Choczańskie, dalej Tatry Niżne, Wielka Fatra (jeszcze tam nie byliśmy), a po lewej Strażowskie Wierchy. Wracając (tym samym szlakiem) każdy z nas co chwila się potykał. Trudno patrzeć pod nogi kiedy ma się przed sobą taki widok.


Wielki Krywań


Pekelnik


Mały Krywań


Mały Krywań

DZIEŃ 6

Podczas wielu górskich wycieczek, tych bliższych i tych dalszych, często widywaliśmy pasmo słowackiej Małej Fatry. Najbardziej urzekał nas charakterystyczny szczyt Wielkiego Rozsutca, który na liście najwyższych szczytów Małej Fatry zajmuje dopiero piąte miejsce, a na naszej liście życzeń podczas tych wakacji zajmował na pewno pierwsze. Wiedzieliśmy, że łatwo nie będzie. Trasa którą dzisiaj pokonaliśmy to nie spacer. Na szlaku spędziliśmy dziewięć godzin!

Ruszyliśmy zielonym szlakiem ze wsi Stafanova. Kiedy tylko zaczęły się skały Miłosz skorzystał z nosidła. Trasa od przełęczy Medziholie jest trudna dla każdego. A co dopiero dla kogoś z dzieckiem na plecach. Kiedy weszliśmy na sam szczyt, kilkunastu turystów biło gromkie brawa dla taty Miłosza. To co zrobili niewątpliwie na długo pozostanie w naszym sercu. Pozostało jeszcze zejście do przełęczy Medzirozsutce, które Miłosz również pokonał w nosidle, a dalszą trasę zielonym i żółtym szlakiem z przełęczy już samodzielnie. I tu mała niespodzianka – trzeba było za nim biec!


Wielki Rozsutec


Wielki Rozsutec

DZIEŃ 7

Na ostatni dzień zaplanowaliśmy trasę prowadzącą malowniczym szlakiem przez Chleb, Hramove, Steny aż na Południowy Groń. Powrót przez dolinę Vratna. Warto zaznaczyć, że był to jedyny szlak, który Miłosz przeszedł cały samodzielnie. Na Chleb wjeżdżamy kolejką linową. Przez pozostałe szczyty idziemy szlakiem czerwonym. Z południowego Gronia zeszliśmy na sam parking żółtym szlakiem.


Chleb


czerwony szlak


czerwony szlak

Miłosz urodził się w 6 miesiącu ciąży z wagą 990 gramów. Największym wrogiem, z którym musi się zmierzyć, to mózgowe porażenie dziecięce oraz dyzartria (zaburzenia mowy). Pomimo tego Miłosz jest zaprawionym turystą. O wszystkich wycieczkach górskich, a także zmaganiach Miłosza z codziennością można przeczytać na blogu palaszewski.com i na profilu FB.



Wszystkich tym, którzy chcieliby pomóc Miłoszowi w jego walce z mózgowym porażeniem dziecięcym zachęcamy do przekazania 1% swojego podatku. KRS 0000186434 cel szczegółowy Miłosz Pałaszewski 282/p. Wszystkie zgromadzone środki na subkoncie przeznaczone są na jego leczenie i rehabilitację.
Autor: Mariusz Pałaszewski
Data dodania:2018-03-28

Wiecej w regionie: Kraków


Przeglądaj inne regiony >>

comments powered by Disqus