SYLABAMI PO KRAKOWIE: poczytam ci Mamo!
Książka Sylabami po Krakowie to niezwykły picture book!
Niby zaledwie 7 scen, ale za to aż 7 DUŻYCH plusów:

+ PLUS nr 1. Na pierwszy rzut oka książka przyciąga ciekawą grafiką: niby prostą, a niebanalną. Zobaczcie sami:



+ PLUS nr 2. Barwne ilustracje są pełne akcji, układającej się w zgrabną fabułę z wieloma barwnymi postaciami, których losy śledzimy na kolejnych stronach.

+ PLUS nr 3. Poczucie humoru? A jakże! Założę się, że wiele przestawionych sytuacji wzbudzi uśmiech młodszych (i starszych!) czytelników.

+ PLUS nr 4. Na siedmiu planszach autorki prezentują siedem scen rozgrywających się w scenerii współczesnego Krakowa. Dzięki temu poznamy (jeśli jeszcze nie znamy), lub rozpoznamy (jeśli mijamy je na co dzień) kolejno: Dworzec Główny, Rynek, Stary Kleparz, Nową Hutę, Zoo, Bulwary Wiślane oraz Błonia.



+ PLUS nr 5. Zadziwia mnie wierność szczegółom (mimo koniecznych uproszczeń)! Ola Artymowska przedstawiła m.in. główne eksponaty muzeów w Sukiennicach i Podziemiach Rynku, zachowała układ zwierząt w krakowskim zoo, na Wisłą nie zapomniała o plaży i barce-restauracji, koło Błoń zmieściła przepływającą nieopodal Rudawę.

+ PLUS nr 6. Dostajemy ściągę od autorek (której tak brakowało mi w książkach z serii „Jestem miasto Kraków/Warszawa”). Na dołączonych do książki planszach znajdziemy opis każdej ze scen. Opisy te możemy też wykorzystać jako „pierwsze dłuższe czytanki” (są pisane wielkimi, drukowanymi literami).

+ PLUS nr 7. Na koniec zostawiłam to, co najpewniej dla autorek było na miejscu pierwszym, tj. walory edukacyjne wczesnej nauki czytania metodą sylabową. Jeżeli jeszcze nie słyszeliście o metodzie prof. Jagody Cieszyńskiej, a jesteście nią zainteresowani zerknijcie na stronę Centrum Metody Krakowskiej.

Jako że nie jestem metodykiem opowiem o swoim doświadczeniu: pierwszy syn nauczył się czytać sam, sama nie wiem kiedy. Za to drugi miał pod górkę… Wiedział, że inni sobie radzą, a on nie. Książka „SYLABAMI PO KRAKOWIE” przyniosła mu pierwszy „sukces czytelniczy”: przeczytał dymki z samogłoskami, np. „AAA!”, albo „YYY”. Nie muszę Wam tłumaczyć, jak sukces dodaje skrzydeł (i to nie tylko dziecku!).



Wkrótce opanował pojedyncze sylaby dźwiękonaśladowcze (PI PI, CYK CYK, KAP KAP itp.), słowa jednosylabowe, a na koniec te składające się z 2-3 sylab (oczywiście w tej samej książce). Po paru tygodniach zaczął czytać „zwykłe książki”.

W tym procesie towarzyszyła nam 3-letnia młodsza siostra… od której teraz co wieczór słyszę: „Mamo, chodź, poczytam Ci „SYLABAMI PO KRAKOWIE”. Wiem, że wiele słów czyta „na pamięć”, ale coraz bardziej zwraca uwagę na pojedyncze litery. Jesteśmy na najlepszej drodze, by kolejne dziecko nauczyło się czytać „samo”.



Sylabami po Krakowie
Tekst: Agata Dębicka-Cieszyńska
Ilustracje: Ola Artymowska
Wydawnictwo Centrum Metody Krakowskiej

Dla kogo? Zdecydowanie b.o. – czyli od kilkumiesięcznych bobasów, przez dzieciaki ćwiczące spostrzegawczość, umiejętność łączenia scen w opowiadanie, poznających litery, uczących się czytać…
i oczywiście chcących lepiej poznać Kraków!

PS. Kiedy już nauczycie się czytać z książką „Sylabami po Krakowie” możecie sięgnąć po komiksy z serii „CZYTAM MAMIE I TACIE”. Wszystkie dymki są pisane dużymi, drukowanymi literami – w sam raz dla początkujących czytelników. Z racji idei krajoznawczej, przyświecającej naszemu cyklowi pokażemy Wam tytuły: „SMOK WAWELSKI” oraz „POZNAŃSKIE KOZIOŁKI”:





Komiksy Smok Wawelski i Poznańskie koziołki
Tekst i rysunki: Łukasz Zabdyr
Wydawnictwo Centrum Metody Krakowskiej

Artykuł powstał w ramach cyklu: W Polskę bez plecaka, prezentującego najciekawsze, niebanalne i najbardziej wartościowe publikacje dla młodych turystów i ich rodziców.

Mamy nadzieję, że zachęcą Was one do odkrywania rozmaitych zakątków Polski i staną się niezastąpionymi towarzyszami rodzinnych podróży!

WYNIKI MAJÓWKOWEGO KONKURSU POCZTÓWKOWEGO… z Sylabami po Krakowie w nagrodę :)

comments powered by Disqus